poniedziałek, 5 listopada 2012

Imagine ♥


- Chodź  piesku, wracamy do domu – powiedziałaś do swojego psa kucając przy nim i głaszcząc.
Zaszczekał, wiedziałaś, że zrozumiał. Ostrożnie podniosłaś się z kucek i ze smyczą w lewej dłoni, a kijkiem w prawej powoli ruszyłaś za swoim pupilem. Ufałaś mu bezgranicznie, tylko on teraz mógł bezpiecznie zaprowadzić Cię do domu. Kierowałaś się słuchem, opuściliście park teraz idąc lekko zatłoczonym chodnikiem. Psa miałaś blisko siebie, czułaś ciepło emanujące od niego na swoich nogach. Lecz ni stąd, ni zowąd wpadłaś na kogoś lub ktoś wpadł na Ciebie, tego nie wiedziałaś. Upadłaś na ziemię, smycz i kijek wypadły Ci z rąk. Zaczęłaś błądzić dłońmi po chodniku szukając tych dwóch rzeczy. Bez nich czułaś się bezradnie i niekomfortowo. Na szczęście twój labrador sam do Ciebie podszedł, od razu poczułaś ulgę.
- Jak chodzisz?! – usłyszałaś nad sobą oburzony głos chłopaka.
Nic nie odpowiedziałaś, siedziałaś na chodniku skulona i słuchałaś.
- Oczu nie masz, nie widzisz ludzi?! – ciągnął dalej – I języka też nie? – kontynuował, gdy znów nie zareagowałaś.
- Mam oczy ale nie koniecznie widzę! – wybuchłaś nagle, a po twoich policzkach spłynęły pierwsze łzy – Nie miałam tyle szczęścia i jestem niewidoma! A Ty, jeśli nie znasz ludzi nie oceniaj ich po wyglądzie! – wykrzyczałaś, chłopak zamilkł.
Spróbowałaś się podnieść. Już prawie stałaś na nogach, lecz w prawej kostce poczułaś silny ból i zachwiałaś się.
- Zaczekaj, pomogę Ci – powiedział nieznajomy podtrzymując Cię.
- Nie potrzebuję łaski – oznajmiłaś – Poradzę sobie sama.
- Oh, no dobra. Przepraszam, to moja wina. Naprawdę nie chciałem. Zresztą ja najpierw mówię, a potem myślę, w dodatku dziś nie wszystko idzie po mojej myśli i jestem trochę wkurzony – tłumaczył się lekko speszony.
- Rozumiem ale to nie znaczy, że możesz się wyżywać na pierwszej lepszej osobie – powiedziałaś.
- Wiem, jeszcze raz bardzo przepraszam – oznajmił z nieukrywaną skruchą w głosie.
- Ok, wybaczam – odparłaś delikatnie się uśmiechając.
- Dziękuję – usłyszałaś – A teraz chodź, zawiozę Cię do domu. Nie możesz iść w takim stanie. Nie bój się, nie zrobię Ci krzywdy, chcę się tylko zrewanżować – zapewnił.
Kiwnęłaś twierdząco głową, a potem poczułaś jak chłopak bierze Cię na ręce.
- Nie zapomnij o moim psie przewodniku – poprosiłaś.
- Bez obaw.
Chłopak niósł Cię kawałek. Wreszcie ostrożnie postawił Cię na ziemi przy samochodzie, by otworzyć drzwi. Pomógł Ci wsiąść do środka, zamknął za tobą drzwi. Sam zajął miejsce kierowcy. Podałaś mu swój adres i ruszyliście.
- Wybacz, nawet się nie przedstawiłem. Nathan – oznajmił chłopak.
- A ja (T.I.), miło mi – odparłaś.
Podczas jazdy panowała między wami cisza, przerywana tylko dźwiękami dochodzącymi z radia. Właśnie usłyszałaś początek swojej ulubionej piosenki, którą Nathan zaraz przełączył.
- Ej, dlaczego to zrobiłeś? – zapytałaś.
- Podoba Ci się? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
Przytaknęłaś, a chwilę potem samochód wypełniły twoje ulubione dźwięki. Wsłuchałaś się w tekst.
- Uwielbiam ten zespół. Co prawda nic o nich nie wiem, tylko tyle, że znam piosenki lub czasami trafię na jakiś wywiad w telewizji – oznajmiłaś, gdy piosenka się skończyła.
- Chciałabyś ich poznać? – dopytywał Nath.
-Tak, kiedyś – odpowiedziałaś.
Ponownie zapanowała cisza, lecz nie na długo, bo wreszcie dojechaliście na miejsce. Chłopak tym razem pomógł Ci wysiąść z auta. Znów wziął Cię na ręce i ruszył w stronę twojego bloku, a potem schodami do mieszkania. Słyszałaś za wami szczekanie, to twój pies szedł za wami. Nathan zadzwonił dzwonkiem, wiedziałaś, że o tej porze twoja siostra jest w domu. Otworzyła wam i zaraz zasypała mnóstwem pytań. Spokojnie odpowiedziałaś na nie, a potem nowy kolega zaniósł Cię do twojego pokoju i posadził na łóżku.
- Będę już uciekał – usłyszałaś.
- Nathan, bardzo dziękuję Ci za pomoc – oznajmiłaś.
- Nie ma sprawy, w końcu to było z mojej winy – odpowiedział – (T.I.), czy moglibyśmy… - zawahał się – Czy moglibyśmy kontynuować naszą nową znajomość? Chciałbym Cię lepiej poznać…
- Myślę, że to nie problem – powiedziałaś i uśmiechnęłaś się – Jeśli tylko chcesz to ok, już wiesz, gdzie mnie szukać.
- Dziękuję – oznajmił z nieukrywaną radością w głosie – Wpadnę jutro – po czym objął Cię delikatnie i wyszedł.
Od tamtej pory minęło już pięć miesięcy. Przyjaźnisz się z Nathanem, spędzacie razem każdą wolną chwilę. Chłopak bardzo stara się, by ulepszyć twoje życie. Zabiera Cię w różne miejsca. Jak na przykład do kwiaciarni, gdzie nauczył się poprzez zapach i dotyk rozpoznawać kwiaty. Jeszcze nikt przez 18 lat twojego życia tak dużo dla Ciebie nie zrobił.
Bardzo intrygowało Cię, jak Nathan wygląda, więc podczas jednego ze spotkań zapytałaś, czy możesz dotknąć jego twarzy. Zgodził się bez wahania. Usiedliście na łóżku w twoim pokoju. Chłopak oparł twoje dłonie na swoich ramionach. Bardzo powoli przesuwałaś je ku górze, uczyłaś się go za pomocą dotyku. Dotarłaś do jego ust, które były wykrzywione w uśmiechu a zarazem bardzo ciepłe i delikatne. Zapragnęłaś je pocałować, lecz przerażona swoimi myślami szybko je odgoniłaś. Dotykałaś nosa, policzków, oczu chłopaka. Na czole wyczułaś delikatne wgłębienie. Miał krótkie włosy z grzywką, lekko uniesioną z wielką starannością za pomocą żelu, do góry. Jak na takie doznania stwierdziłaś, ze chłopak jest nieprzeciętnej urody. Wróciłaś do pozycji wyjściowej. Błądziłaś po szyi i karku chłopaka, to było bardzo przyjemne uczucie.
- Jeśli chcesz możesz też dotknąć moich ramion i klatki – dodał, gdy cofnęłaś dłonie – Nie bój się , jestem ubrany – zaśmiał się.
Twoje ręce z powrotem znalazły się na jego ramionach. Pomyślałaś, że jeśli sam Ci to zaproponował to nic złego się nie wydarzy, więc zjechałaś niżej. Najpierw ramiona, nie był umięśniony, normalny chłopak. Klatka, przez koszulkę nie wyczułaś tak zwanego kaloryfera. Prawą dłoń zatrzymałaś dłużej w miejscu, gdzie powinno być serce. Chciałaś wyczuć jego bicie. Udało się, czułaś to. Wasze serca biły, lekko przyśpieszone, w jednym rytmie, jakby się wcześniej umówiły. I wtedy coś się wydarzyło, coś niespodziewanego. Poczułaś delikatne ukłucie w swojej klatce, a w brzuchu motylki. Nieraz siostra opowiadała Ci, jakie emocje i doznania towarzyszyły jej, gdy zakochała się w swoim obecnym mężu. Tak, zakochałaś się w Nathanie…

Leżałaś w szpitalu. Dziś czekała Cię operacja oczu. Jeśli się uda ujrzysz świat po raz pierwszy od urodzenia, jeśli nie, zostanie po staremu. To miało charakter doświadczenia. Operacja nie zagrażała twojemu życiu, więc nie miałaś nic do stracenia, a mogłaś jedynie zyskać. Nathan czuwał przy tobie, obiecał, że poznasz swój ulubiony zespół i dotrzymał obietnicy. Kilka godzin przez operacją w sali pojawił się zespół. Chłopy wydali Ci się bardzo sympatyczni, od razu ich polubiłaś. Dobrze się rozumieliście i dogadywaliście.
- Nasz najmłodszy kolega przeprasza, że nie mógł przybyć ale to straszny cykor, panicznie się boi szpitali – oznajmił w pewnym momencie Tom – Ale nie martw się, poznasz go po wyjściu stąd – dodał.
Porozmawialiście jeszcze chwilę, lecz wreszcie przyszedł lekarz zabrać Cię na blok operacyjny. Poprosiłaś, aby jeszcze na momencik zostawił Cię samą z Nathem.
- Chciałabym Ci coś powiedzieć – zaczęłaś niepewnie trzymając go za rękę.
- Tak? – uśmiechnął się.
- Bez względu na to, co będzie potem chciałabym, żebyś wiedział, że… - zawahałaś się, bałaś się mu to wyznać.
- Kocham Cię – powiedzieliście jednocześnie.
Niedowierzałaś, Nathan właśnie powiedział Ci, że Cię kocha.
- Tak (T.I.), kocham Cię – powtórzył.
Chwilę potem poczułaś jego delikatne wargi na swoich ustach. Pocałował się delikatnie.
- Ja Ciebie też kocham – oznajmiłaś z uśmiechem na ustach – I wiem, że cykor, który rzekomo boi się szpitali właśnie wyznał mi miłość – dodałaś.
- Chciałem Ci powiedzieć, jak już będzie po wszystkim…
- Wiem, czego się bałeś – przerwałaś mu - Jesteś piosenkarzem, ja twoją fanką. Ale nie martw się, kocham Cię za to kim jesteś i za to, co dla mnie zrobiłeś, reszta się nie liczy – oznajmiłaś.
Chłopak jeszcze raz Cię pocałował oraz mocno przytulił zanim oddał Cię w ręce lekarza i pielęgniarek.

Odzyskałaś wzrok. Teraz uczysz się poznawać świat na nowo ale już z ukochanym facetem, Nathanem u boku…




Ot, takie coś, ni to imagine, ni to opowiadanie, takie coś pomiędzy ;p
Jest strasznie długie, lecz mam nadzieje, że ktoś to przeczyta ;***


10 komentarzy:

  1. Jejkuu jakie świetneee ♥♥♥♥
    aż sie chce czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to jest super
    aż popłakałam się

    OdpowiedzUsuń
  3. Hindus. napisałaś tak zajebistego imagina, że mi brak słów no! i mówię to całkowicie serio! ♥
    to NAJLEPSZY imagin, jaki czytałam! :) :D <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kinga, totalny brak słów. To jest wspaniałe, cudowne! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, ale to bardzo mi się podoba!
    Cudowne :D :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne, wzruszające !
    http://story-the-wanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Sądzę iż należy wam sie nominacja do Liebster Award ;3
    Za pracę włożoną w tego bloga .
    Nominowałam wa więcej dowiecie sie tu like-u-like.blogspot.com/2012/12/liebster-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  8. jeeej, moje oczy sie zaszkliły, to takie uroczo wspaniałe. <3
    czuje niedosyt, pisz nn. ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. aaaa ;D
    o matko jakie słodkiee ;D
    na początku jakoś mi tak przykro było ale koniec konców :D
    o jejejeje :D
    świetne to jest! :D

    OdpowiedzUsuń