piątek, 24 sierpnia 2012

Linki.

Blogger zaszalał i usunął wszystkie linki do Waszych opowiadań... Które mogłam, dodałam. Niestety, sporo linków mi uciekło :(
Tak więc proszę, abyście, czy w komentarzu, czy na czasie dodawali swoje linki, a umieszczę je na liście :)


wtorek, 7 sierpnia 2012

I can only imagine ♥ Two


Od razu chciałabym zaznaczyć, że Nathan w tym imaginie ma lat 17, a dziewczyna 18 :)


Od roku widywałem ją na szkolnym korytarzy, a poznaliśmy się dopiero na początku czerwca. Od tego czasu jesteśmy dobrymi znajomymi. Mimo iż ona jest ode mnie starsza o rok ta różnica wieku nam nie przeszkadza. Jest niezwykła, ma niesamowita urodę, piękne niebieskie oczy. Jest szczera do bólu, nie przejmuje się zdaniem innych, ma poczucie humoru, uwielbia szaleć na parkiecie ze znajomymi, życie traktuje jako niekończącą się zabawę. Właśnie te wszystkie cechy powodują, że nie potrafię patrzeć na nią tylko jak na koleżankę ze szkoły. Zawsze gdy trzyma mnie za rękę, obejmuje, czy całuje w policzek, nawet jeśli dla niej jest to normalne, moje serce szybciej bije, wszystkie te gesty dużo dla mnie znaczą. Lubię czuć jej wzrok na sobie, jej oddech na moim policzku, gdy szepcze mi do ucha, lubię jej uśmiech, a w oczach mógłbym się zatracić. Nie było dnia, żebym choć przez chwile o niej nie myślał. Wielce ubolewałem nad tym, że nie traktuje mnie poważnie. Między czasie patrzyłem, jak kręcą się przy niej inni, byłem cholernie zazdrosny. Na całe szczęście z nikim się nie związała, kolejnych typów zbywała. Mi to pasowało, bo wtedy ja mógłbym wykonać jakiś ruch. Ale zawsze albo brakło mi odwagi, albo okoliczności temu nie sprzyjały…
Ostatniego dnia szkoły, w zakończenie, zauważyłem, że coś jest nie tak. Przywitała się ze mną jak zwykle poprzez pocałunek w policzek, a w jej oczach zauważyłem iskierki. Była to dla mnie nowość, bo jeszcze nigdy ich u niej nie widziałem. Tego dnia była wyjątkowo mało rozmowna. Unikała mojego wzroku, a gdy nasze oczy się spotkały szybko odwracała głowę. Podczas ceremonii zakończenia szkoły czułem jej wzrok na sobie, lecz nigdy nie mogłem jej na tym przyłapać. To było dosyć dziwne ale wolałem nie wnikać, wolałem się z tego powodu cieszyć.
Do drugiego piątku lipca, kiedy to dostałem zaproszenie na ognisko od jej kolegi z klasy, który był także moim znajomym, spotkaliśmy się ze cztery razy. Ona nadal zachowywała się tak samo.
Tego dnia, w piątek ojciec zawiózł mnie do tego kumpla. Co prawda spóźniłem się, bo tata nie miał wcześniej czasu ale ważne było, że się pojawię na ognisku. Miał to być przełomowy wieczór, miałem wykonać pierwszy ruch względem niej.
Ucieszyła się na mój widok. Ani na chwilę nie odstępowaliśmy się na krok. Siedzieliśmy ramię w ramię na ławce rozmawiając, jedząc i pijąc piwa. Wreszcie ktoś włączył radio, kilka osób ruszyło w tan. Też miałem ją poprosić ale w tej samej chwili zadzwoniła jej komórka. Spojrzała na wyświetlacz. Po jej minie wiedziałem, że to ktoś niezbyt mile widziany.
- Ja się tym zajmę – oznajmiłem i wziąłem od niej telefon.
Odszedłem dalej, żeby nic nie słyszała.
- Nie dzwoń do niej więcej – powiedziałem wiedząc, kto jest po drugiej stronie – Ona z Tobą nie będzie, nie licz na to.
- Jesteś tego pewny? – usłyszałem.
- Tak, dziś się wszystko zmieni. Kocham ją i zrobię wszystko, żeby była ze mną – zakończyłem.
To było pewne, dziś albo wcale. Wróciłem do towarzystwa. Oddałem jej telefon i z kolejnym piwem w ręku usiadłem na ławce. Już trochę szumiało mi w głowie, lecz myślałem trzeźwo. Odnalazłem ją wzrokiem, tańczyła z koleżankami. Przyglądałem jej się dopóki na mnie nie spojrzała. Po chwili już szła w moim kierunku. Złapała mnie za rękę i pociągnęła nakazując iść za nią. Odrzuciłem pustą puszkę po piwie i zaczęliśmy tańczyć. Nie była to jedna piosenka, lecz kilka.
Musiałem wcielić w życie swój plan. Odwróciłem ją tyłem do siebie, ręce oparłem na jej biodrach. Nie protestowała, co potwierdził fakt, że położyła swoje dłonie na moich. Chwilę bujaliśmy się w rytm piosenki. Raz kozie śmierć, pomyślałem i delikatnie pocałowałem ją w kark. Usłyszałem ciche westchnięcie, po czym odwróciła się do mnie przodem. Spojrzałem jej w oczy i pocałowałem.
- Wreszcie – oznajmiła z uśmiechem na twarzy, gdy się od siebie odsunęliśmy.
Nie rozumiałem, o co chodzi.
- Słyszałam twoją rozmowę z tym frajerem - usłyszałem i zrobiło mi się gorąco.
Byłem w szoku oraz lekko zdezorientowany.
- Ile miałam czekać, aż to zrobisz? – zapytała.
Wtedy mnie olśniło. Już od jakiegoś czasu czekała na mój ruch.
- Mogłaś dać mi bardziej oczywiste znaki – powiedziałem z lekkim wyrzutem.
- A te ukradkowe spojrzenia, unikanie twojego wzroku, częste całusy w policzek, obejmowanie i trzymanie się za ręce to co? Dawałam Ci znaki, innemu bym na to nie pozwoliła – rzekła nadal się uśmiechając.
- Ale lepiej późno niż wcale – oznajmiłem, ale nie pozwoliła mi dokończyć zamykając moje usta namiętnym pocałunkiem.