Od razu chciałabym zaznaczyć, że Nathan w tym imaginie ma lat 17, a dziewczyna 18 :)
Od roku widywałem ją na szkolnym korytarzy, a poznaliśmy
się dopiero na początku czerwca. Od tego czasu jesteśmy dobrymi znajomymi. Mimo
iż ona jest ode mnie starsza o rok ta różnica wieku nam nie przeszkadza. Jest
niezwykła, ma niesamowita urodę, piękne niebieskie oczy. Jest szczera do bólu,
nie przejmuje się zdaniem innych, ma poczucie humoru, uwielbia szaleć na
parkiecie ze znajomymi, życie traktuje jako niekończącą się zabawę. Właśnie te
wszystkie cechy powodują, że nie potrafię patrzeć na nią tylko jak na koleżankę
ze szkoły. Zawsze gdy trzyma mnie za rękę, obejmuje, czy całuje w policzek,
nawet jeśli dla niej jest to normalne, moje serce szybciej bije, wszystkie te
gesty dużo dla mnie znaczą. Lubię czuć jej wzrok na sobie, jej oddech na moim
policzku, gdy szepcze mi do ucha, lubię jej uśmiech, a w oczach mógłbym się
zatracić. Nie było dnia, żebym choć przez chwile o niej nie myślał. Wielce
ubolewałem nad tym, że nie traktuje mnie poważnie. Między czasie patrzyłem, jak
kręcą się przy niej inni, byłem cholernie zazdrosny. Na całe szczęście z nikim
się nie związała, kolejnych typów zbywała. Mi to pasowało, bo wtedy ja mógłbym
wykonać jakiś ruch. Ale zawsze albo brakło mi odwagi, albo okoliczności temu
nie sprzyjały…
Ostatniego dnia szkoły, w zakończenie, zauważyłem, że coś
jest nie tak. Przywitała się ze mną jak zwykle poprzez pocałunek w policzek, a
w jej oczach zauważyłem iskierki. Była to dla mnie nowość, bo jeszcze nigdy ich
u niej nie widziałem. Tego dnia była wyjątkowo mało rozmowna. Unikała mojego
wzroku, a gdy nasze oczy się spotkały szybko odwracała głowę. Podczas ceremonii
zakończenia szkoły czułem jej wzrok na sobie, lecz nigdy nie mogłem jej na tym
przyłapać. To było dosyć dziwne ale wolałem nie wnikać, wolałem się z tego
powodu cieszyć.
Do drugiego piątku lipca, kiedy to dostałem zaproszenie na
ognisko od jej kolegi z klasy, który był także moim znajomym, spotkaliśmy się
ze cztery razy. Ona nadal zachowywała się tak samo.
Tego dnia, w piątek ojciec zawiózł mnie do tego kumpla. Co
prawda spóźniłem się, bo tata nie miał wcześniej czasu ale ważne było, że się
pojawię na ognisku. Miał to być przełomowy wieczór, miałem wykonać pierwszy
ruch względem niej.
Ucieszyła się na mój widok. Ani na chwilę nie
odstępowaliśmy się na krok. Siedzieliśmy ramię w ramię na ławce rozmawiając,
jedząc i pijąc piwa. Wreszcie ktoś włączył radio, kilka osób ruszyło w tan. Też
miałem ją poprosić ale w tej samej chwili zadzwoniła jej komórka. Spojrzała na
wyświetlacz. Po jej minie wiedziałem, że to ktoś niezbyt mile widziany.
- Ja się tym zajmę – oznajmiłem i wziąłem od niej telefon.
Odszedłem dalej, żeby nic nie słyszała.
- Nie dzwoń do niej więcej – powiedziałem wiedząc, kto jest
po drugiej stronie – Ona z Tobą nie będzie, nie licz na to.
- Jesteś tego pewny? – usłyszałem.
- Tak, dziś się wszystko zmieni. Kocham ją i zrobię
wszystko, żeby była ze mną – zakończyłem.
To było pewne, dziś albo wcale. Wróciłem do towarzystwa.
Oddałem jej telefon i z kolejnym piwem w ręku usiadłem na ławce. Już trochę
szumiało mi w głowie, lecz myślałem trzeźwo. Odnalazłem ją wzrokiem, tańczyła z
koleżankami. Przyglądałem jej się dopóki na mnie nie spojrzała. Po chwili już
szła w moim kierunku. Złapała mnie za rękę i pociągnęła nakazując iść za nią.
Odrzuciłem pustą puszkę po piwie i zaczęliśmy tańczyć. Nie była to jedna
piosenka, lecz kilka.
Musiałem wcielić w życie swój plan. Odwróciłem ją tyłem do
siebie, ręce oparłem na jej biodrach. Nie protestowała, co potwierdził fakt, że
położyła swoje dłonie na moich. Chwilę bujaliśmy się w rytm piosenki. Raz kozie
śmierć, pomyślałem i delikatnie pocałowałem ją w kark. Usłyszałem ciche
westchnięcie, po czym odwróciła się do mnie przodem. Spojrzałem jej w oczy i
pocałowałem.
- Wreszcie – oznajmiła z uśmiechem na twarzy, gdy się od
siebie odsunęliśmy.
Nie rozumiałem, o co chodzi.
- Słyszałam twoją rozmowę z tym frajerem - usłyszałem i zrobiło mi się gorąco.
Byłem w szoku oraz lekko zdezorientowany.
- Ile miałam czekać, aż to zrobisz? – zapytała.
Byłem w szoku oraz lekko zdezorientowany.
- Ile miałam czekać, aż to zrobisz? – zapytała.
Wtedy mnie olśniło. Już od jakiegoś czasu czekała na mój
ruch.
- Mogłaś dać mi bardziej oczywiste znaki – powiedziałem z
lekkim wyrzutem.
- A te ukradkowe spojrzenia, unikanie twojego wzroku, częste całusy w policzek, obejmowanie i trzymanie się za ręce to co?
Dawałam Ci znaki, innemu bym na to nie pozwoliła – rzekła nadal się uśmiechając.
- Ale lepiej późno niż wcale – oznajmiłem, ale nie
pozwoliła mi dokończyć zamykając moje usta namiętnym pocałunkiem.
powiem tyle: JEST ZAJEBISTY! ♥
OdpowiedzUsuńmogłam się spodziewać, że taki będzie, bo ty tylko takie piszesz ;D
może by tak kolejny? :> :D
to jest świetne
OdpowiedzUsuńpisz szybko następny
Fantastyczny!
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać następnego!
Weny kochana
świetny...napisz szybko następny...życzę weny :)
OdpowiedzUsuńboski ;3 Jak poprzedni i jesscze inne ktore napiszesz :D
OdpowiedzUsuńczekam na nastepnego :)
Boże, to jest genialne! Chcę więcej i więcej! :D ale... Może o kimś innym? Np, o Jayu :))
OdpowiedzUsuńhttp://odszukac-siebie.blogspot.com
Gratulacje geniuszu!
OdpowiedzUsuńSzczerzę się do monitora ;]
Więcej, więcej i więcej...
Tylko te słowa w pełni odzwierciedlają moje pragnienia :)
Moglabyś napisać też cosik o Tomie :)
Ale z Nath'a nie rezygnuj :p
Pzd :** i zapraszam do sb :) http://thewanted-thesun.blogspot.com/
Zajebisty *.* Czekam tylko na więcej *.* ^^
OdpowiedzUsuńPs: Zapraszam do siebie? Skomentujecie? Bardzo zależy mi na kom. do tych blogów. Z góry dziękuję :*
http://imaginy-thewanted.blogspot.com/
http://thewanted-historia.blogspot.com/